Sesja ślubna w pałacu w Jabłonnie

 

Niektóre historie nie potrzebują długich opisów, ani egzaltowanych zachwytów. To jest właśnie jedna z nich. Piękne, eteryczne kadry, które mam nadzieję, że same sobą przekazują wszystko to, co potrzebne.

coś dla fanów bridgertonów

Marcelina od początku chciała, aby ich sesja ślubna odbyła się w pałacowych klimatach. Nie było łatwo znaleźć idealne miejsce, jednak po kilku trudnościach znaleźliśmy się właśnie tam – w pałacu w Jabłonnie.

XVIII-wieczny obiekt zachwycił nas swoim urokiem. Zabytkowe wnętrze, olbrzymie okna, przez które w magiczny sposób wpadało światło, tworząc przepiękny światłocień. Do tego jeszcze te gustowne meble i Ona – w cudownej sukni uszytej przez Szycie Meggi, wygladała tak zjawiskowo… (warto na chwilę się nad nią zatrzymać <3) Jako fanka serialu „Bridgertonowie” byłam w niebie – dosłownie! Wystarczyło spojrzeć w górę, kilkanaście metrów nad głową, na to niebiańskie sklepienie.

Zaufanie jest kluczem do najlepszych efektów

Od samego początku miałam w głowie wizję idealnej pałacowej sesji ślubnej – dwoje zakochanych ludzi, otulonych cudownym światłocieniem, z XVIII-wiecznym klimatem w tle. I wiecie co? Ta sesja przeszła moje oczekiwania! Przede wszystkim to zasługa ludzi. Wszechświat przyciąga do siebie podobne dusze, a to spotkanie było tego dowodem. Od początku czułam ogromną sympatię i zaufanie z ich strony, a to pozwala mi na swobodę w tworzeniu. Niczym nie skrępowana, mogę spełniać z nimi swoje artystyczne wizje. To napędza mnie jeszcze bardziej, bo dajecie mi przestrzeń na to, abym tworzyła sercem. Dzięki temu powstają TAKIE kadry. 

To są tacy ludzie i takie momenty, do których wraca się nawet po długim czasie wciąż z tym samym, szybszym biciem serca. Z dreszczem na ciele, uśmiechem i największą sympatią.

Marcelina  Michał – dziękuję!